Peja

Peja

Na powierzchni

  • Dodaj do biblioteki
Oceń: - +

Tekst piosenki

Peja - Na powierzchni tekst piosenki


1.Rychu Peja SoLUfka elej white hause na powierzchni tak
Stary wyga rapu wciąż się param tym rzemiosłem
Nadal Charlie Charlie jak u Ani Dąbrowskiej
Nadal jest postęp bo ja sam odczuwam progres
Nowy rok i nadzieje na lepszy w życiu okres
Siedzę wygodnie i planuje swoja przyszłość
Pisze tekst o tym jak będzie a nie o tym jak było
Grzeszne życie się skończyło teraz Ricci na powierzchni
Z dala od bez sensu życia codziennego wiesz mi
Że się odechciewa bytu który pozbawia godności
Z dala od złości próżności samotności
Nie spragniony tej miłości bo tak bardzo jej pragnąłem
w litrach goudy utopione tak płynąłem
i sam nie wiem skąd wiozłem tę siłę by się zatrzymać
widocznie w tym wrażliwcu drzemie nie spożyta siła
chce żyć bo kocham życie choć chciałem je zrujnować
to wychodzę na powierzchnię z Boską pomocą zobacz.
Ref. I wychodzę na powierzchnię
bo na dnie było nie źle
Chcesz to wgrzęźnij ja Ci powiem że nie ugrzęznę
Zwykły śmiertelnik który błądził
dziś to pewne że wychodzę na powierzchnię
i czuję się z tym świetnie
2.nie utrzymam się na wierzchu choć ciężko być na szczycie
kariera jest jak stryczek dla tych nie stabilnych życiem
bo me życie coś więcej niż nagrywki i koncert
moje dupy, moje kace moje traumy jestem dzielny.
06 duchowo mocny zapomnę Cię wielkie dzięki
Nie wiem komu podziękować że nie wleciał nóź do ręki
Ten co w rapie zdobył wszystko walczy o swe człowieczeństwo
Czarny (pijak?) to przekleństwo
Moje życie moje szaleństwo tyle Poznańskie Księstwo
Gdzie na zapleczach rujnowałem sobie życie
Ten co z bólu rył ryczał nie chciał żyć mówiąc nic dobrego mnie nie spotka
Myślał na poważnie o pobycie w ośrodkach
Poczułem tam od środka że już gasnę że odejdę
Potrzebowem wsparcia tak sam cierpiałem Babe
Ref. I wychodzę na powierzchnię,
bo na dnie nie było nieźle
Chcesz to w syfie grzęźnij ja Ci powiem nie ugrzęznę
Zwykły śmiertelnik który błądził
Dziś to pewne wychodzę na powierzchnię
I czuję się z tym świetnie
3. Pijąc sok żurawinowy bez wódki odganiam smutki
Życie na powierzchni temat piękny to choć trudny
Szaleć na trzeźwo trzeźwym okiem się przyglądać
znam radość życia nadchodzę pełen sontan
Mroczne czasy na osiedlu gdzie robiłem z siebie śmiecia
W moim domu wiało chłodem
Ja wolałem biuro Miecia
Plotkowali że odleciał ja odpowiem wylądował
I w mojej sytuacji każdy by się rozchorował
I pewnie bym żałował brnąć w to bagno tak bez końca
Bez nadziei na ratunek tak człowieka zgnoić można
Szczęśliwy człowiek co w imię miłości doznał tyle bólu upokorzeń
Że chciał umrzeć rozpoznać uroniła byś choć łzę
Stojąc dziś przy mojej trumnie
Często w to wątpiłem więc wybiera życie skurwiel
Wśród bliskich na powierzchni nie mam o tym pojęcia
Sama nie wiesz co tracisz
Już nie mówię bądź przeklęta

Ref.
Tokstyczny syf który moje życie zepsuł
To nie dla mnie wolę prościej
Napisać i złożyć całą prawdę
Powiększ +